mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś24
mod_vvisit_counterWczoraj17
mod_vvisit_counterW tym tygodniu84
mod_vvisit_counterW zeszłym tygodniu309
mod_vvisit_counterW tym miesiącu20124
mod_vvisit_counterW zeszłym miesiącu104493
mod_vvisit_counterŁącznie344151

We have: 1 guests online
Twoje IP: 54.167.215.35
 , 
Data: Kwi 28, 2017

Komentarze

Witajcie


Na wstępie dziękuję za zainteresowanie moją córeczką, a raczej jej przykrą historią.

Jak wielu przyszłych rodziców, również ja wraz z mężem kilka lat temu z wielką nadzieją i radością oczekiwaliśmy narodzin upragnionego dziecka...

Lila urodziła się w Dniu Ojca 23 czerwca 2006 roku :). Cieszyliśmy się z mężem ogromnie, była zdrowa, śliczna a po powrocie do domu rosła w oczach i dawała nam radość i szczęście...


Niestety to "szczęście" zostało zmącone w dniu kiedy Lilianka zachorowała na CUKRZYCĘ. Mydlana bańka pękła, a mnie do tej pory dręczy pytanie "dlaczego nam się to przytrafiło...?". Niestety nikt nie potrafi mi na to pytanie odpowiedzieć, jak i na to dlaczego to ja nie zachorowałam tylko moje dziecko...?


Codziennie muszę robić rzeczy, które sprawiają mojej córce ból, ale wiem że muszę je robić, żeby mogła żyć...
Wiem.. Nie ja pierwsza i nie ostatnia patrzę na cierpienie swojego dziecka oraz na jego chorobę. Nie ja pierwsza nie potrafię i nie mogę nic zrobić, aby tę sytuację zmienić, bo nie zależy to niestety ode mnie, ale mogę zrobić coś, co kiedyś może jej pomóc...

W styczniu 2010 roku utworzyliśmy dla Lilianki subkonto w Fundacji dzieciom "Zdążyć z pomocą". Cukrzyca jest chorobą śmiertelną, więc jeśli kiedyś pojawi się jakieś rozwiązanie, które będzie mogło wyeliminować tę chorobę z jej życia chcemy być na to gotowi...

 

 

 

Zapraszam do zapoznania się z historią Liliany!